Dawniej, źródła miejskiego zaopatrzenia, punkty styku wsi i miasta, dziś tętniące życiem kolorowe place, centra kultury i wymiany, nie tylko materialnej. Poznajcie fascynującą historię krakowskich placów targowych. A po lekturze – kosze w dłoń i na targ!

 

Place targowe Krakowa były w trudnych czasach najważniejszymi punktami zaopatrzenia mieszkańców. Łączyły w naturalny sposób wieś z miastem, a w czasach pustych półek lat 80. stanowiły mocno bijące źródło niedostępnych frykasów (czy ktoś jeszcze pamięta szczelnie okutane panie szepczące : „cielęcina, cielęcina” lub „spirytus, spirytus”?). Dziś targi stały się miejscem zakupów produktów ekologicznych i spotkań przy dobrym jedzeniu i szlachetnych trunkach. Najstarszy z nich, Stary Kleparz, ma już ponad 650 lat, a najmłodszy, Targ Pietruszkowy, zaledwie trzy. Oto nasi bohaterowie.

Rynek Główny, protoplasta

Z perspektywy współczesnego krakusa najbardziej zdumiewający jest fakt istnienia onegdaj ogromnego targowiska na Rynku Głównym. Trudno sobie dziś wyobrazić, że ten elegancki spacerownik, otoczony kawiarnianymi ogródkami i ekskluzywnymi sklepami, był kiedyś miejscem, gdzie sprzedawano kury, ryby, jajka, raki, beczki i zajadle targowano się o ceny. Otóż największy z placów Krakowa, a zarazem największy rynek średniowiecznej Europy, powstał z myślą, aby miejscowi oraz podążający szlakami handlowymi kupcy mieli dość miejsca, by sprzedawać swe towary. Pozostałością licznych niegdyś kramów kupieckich są Sukiennice. Od początków XIV do XVIII wieku poszczególne części Rynku posiadały swoje oddzielne nazwy, związane z rodzajem prowadzonego tam handlu. Był więc „Kurzy targ”, zwany też „Kurniczym rynkiem”, „Targ solny” (pisano o nim już w 1343 roku), „Targ węglowy”, „Rynek ołowny” lub „Ołowny dwór”, „Rybny targ”, „Chlebowy targ”, „Bednarzy targ” i „Rakowy targ”. Pomiędzy kościółkiem św. Wojciecha a ul. Sienną, naprzeciw Szarej Kamienicy, znajdował się „Żydowski rynek”. Po dawnych przekupkach, w XIV w. zwanych „wieńczarkami”, pozostały jedynie kwiaciarki pod rozłożystymi żółtymi parasolami, które raz do roku, w noc Kupały, plotą wianki, by konkurować o miano tego najpiękniejszego.

 

Stary Kleparz, w sile wieku

Rynek Kleparski zwany Starym Kleparzem jest najstarszym funkcjonującym targowiskiem w Krakowie. Wytyczony został prawdopodobnie podczas lokacji miasta Kleparz w 1366. Początkowo obejmował ogromny obszar, porównywalny do Rynku, w tym obecny plac Jana Matejki. W centrum placu stał murowany ratusz kleparski i budynki służące kupcom. Sam plac składał się z kilku części, m.in. z targu końskiego i targu zbożowego. Stąd rozpoczynała się wówczas tzw. „Droga Królewska”, biegnąca od kościoła św. Floriana (wówczas w narożu Rynku Kleparskiego), przez Barbakan i Bramę Floriańską w kierunku Wawelu. Po przyłączeniu Kleparza do Krakowa pod koniec XVII w., większą część rynku zabudowano. Targowisko podupadło, choć ciągle słynęło w Galicji z jarmarków końskich. W 1880 r. zachodnia część placu otrzymała oficjalnie nazwę „Rynku Kleparskiego” utrzymując charakter popularnego placu targowego. W XX stuleciu, po utworzeniu kilka przecznic dalej placu targowego zwanego Nowym Kleparzem, planowano zlikwidowanie targowiska. Stary Kleparz miał spełniać rolę parku i reprezentacyjnego placu. Jednak wielowiekowa tradycja wygrała. Targowisko ocalało.

Czym dziś się handluje na Kleparzu? Na co dzień można tu kupić dosłownie wszystko. W budkach typu 1000 i jeden drobiazgów znajdziemy garnki, obrusy, utensylia kuchenne, kosmetyki, kołdry i kapcie. Tuż obok na straganach gospodynie z podkrakowskich wsi rozkładają owcze bunce, oscypki, jaja od szczęśliwych kur, kiełbasy, wędzonki, tuszki z kurczaka, a nawet przepiórek. Ostatnimi czasy dołączyli do nich nowi sprzedawcy. Ci sprowadzają zamorskie specjały. Są oliwki w kilkudziesięciu smakach od Oliwki etc., Holenderskie sery, które sprzedaje zgrany duet holendersko-polski, włoska szynka, salami, peccorino, taleggio i karczochy w oliwie u Massimo w Che Bontà, węgierska wędzona słonina z mangalicy, suszona paprykowa pikantna kiełbasa, kiszonki z papryki jabłkowej nadziewanej kapustą u Pawła w Węgierskich Specjałach. Dołączyło do nich grono młodych regionalnych producentów. W budkach zagościły wspaniałe wędliny od Gugulskiego, wędzone karpie i pstrągi z ekologicznych podkrakowskich hodowli Gospodarstwo Rybackie Dolina Będkowska, zagrodowe sery od Serowarni „Magdalenka” i polska lawenda. Wszyscy się tu znają, każdy ma „swoją panią” i ulubione stragany. Pojawiła się nawet budka z kanapkami, pokrzywowymi lemoniadami i gorącą znakomitą kawą Kaboom. Wokół Kleparza rozkwitło życie kulinarne. Na okalających go ulicach przycupnęły malutkie bary: koreański Oriental Spoon i Mandu, serwujący znakomite francuskie galette i naleśniki Pies Pianista, znany z nietypowych dodatków do hamburgerów Red Beef Burger, a obok nich orientalne sklepy: turecki Mahir Market, arabski Dubai Food i słynący z przepysznej garmażerki Pigi.

Place targowe zawsze odgrywały ważną rolę w życiu Krakowa. Tu nie tylko chodziło się „po sprawunki”, ale także aby spotkać się ze znajomymi, poplotkować i podzielić nowinkami. Do tej tradycji nawiązuje współczesny Stary Kleparz, otwierając bramy dla miejscowych inicjatyw kulinarnych i społecznych. Tu znalazł swoje stałe miejsce Art and Food Bazar, który prezentuje lokalne rękodzieło w towarzystwie dobrego jedzenia serwowanego przez krakowskie restauracje. Tradycją stała się, ciesząca się ogromnym powiedzeniem, „ziemniaczana” edycja słynnego festiwalu kulinarnego Najedzeni Fest! Co roku w połowie września pod hasłem „Po ziemniaki!”, tysiące krakowian ciągnie na Rynek Kleparski by skosztować potraw przyrządzonych z najpopularniejszego u nas warzywa. Leje się wtedy obficie dobre wino, rzemieślnicze cydry i piwa. Jest wesoło, gwarno, kolorowo. Tak, jak ma być na targowisku!

Stary Kleparz mieści się w Dzielnicy Stare Miasto, stąd do Rynku Głównego spacerem idziemy pięć minut, a do Wawelu dwadzieścia. Rzut beretem! Bieżące informacje o wydarzeniach i targach: Plac Targowy Stary Kleparz

Targ Pietruszkowy, młodzik

Lato w Krakowie kojarzy się z turystami odwiedzającymi zabytki, zatłoczonym Rynkiem i głośnym Kazimierzem. Lecz wystarczy przejść na drugą stronę Wisły, by zobaczyć całkiem odmienny obrazek. Siódma rano, Podgórze, plac pod Koroną. Tłum krakusów, objuczonych ekologicznymi siatkami na zakupy i wiklinowymi koszami, szturmuje niewielkie białe namioty. A w nich samo dobro z podkrakowskich małych gospodarstw rolnych, z góralskich wiosek i od drobnych lokalnych producentów. Skąd tutaj wziął się targ?

Ekologiczna i naturalna żywność, uprawiana, wyhodowana i wytworzona w granicach ok. 150 km od Krakowa, sprzedawana bezpośrednio przez producentów – w tych słowach mieści się idea Targu Pietruszkowego.

„Targ Pietruszkowy zrodził się z potrzeby posiadania targowiska w Podgórzu. Grupa pasjonatów z Podgorze.pl spotkała się i postanowiła taki targ stworzyć. Ale nie targ klasyczny, który istnieje już w innych częściach Krakowa, lecz targ elitarny, ekologiczny, z produktami najlepszej jakości sprzedawanymi bezpośrednio przez rolników. Okazało się to strzałem w dziesiątkę! To jedyny taki targ w Krakowie!”
– wyjaśnia genezę targu Artur Kinasz ze Stowarzyszenia Podgórze.pl

Wszystko zaczęło się w 2013 roku, kiedy Fundacja Partnerstwo Dla Środowiska, w ramach Szwajcarsko-Polskiego Programu Współpracy, rozpisała konkurs na projekt „Produkt Lokalny Małopolska”, który popularyzowałby produkty regionalne i lokalnych producentów. Wygrało Stowarzyszenie Podgórze.pl. Wymyślili targ, dzięki któremu mogliby wspierać lokalnych rolników, którzy posiadają certyfikaty ekologiczne lub właścicieli małych gospodarstw (max. 15 ha), w których proces produkcji odbywa się metodami tradycyjnymi, bez użycia popularnej „chemii”. Ryzykowne, ale i kuszące wyzwanie. Bo jak przyzwyczaić ludzi, by chodzili teraz na Targ Pietruszkowy, a nie na Stary Kleparz? Jak przekonać wątpiących, że wyższe ceny to nie “widzimisię” rolnika, tylko cena prawdziwego jedzenia, zdrowych produktów i pracy na roli bez oprysków chemicznych? Wieść o niezwykłym targowisku lotem błyskawicy obiegła Kraków. Plotka o słodkich niepryskanych truskawkach, pachnących „prawdziwych” pomidorach, dyniach w kilkudziesięciu gatunkach, okazała się prawdą. A nawet to, że wszystkie produkty sprzedają ich wytwórcy, którzy własnoręcznie uprawiają, hodują i produkują żywność. Ci, co kupowali na Kleparzu, rowerami, tramwajami i pieszo zgodnie podążyli na prawy brzeg Wisły.

Na Targu Pietruszkowym można kupić przede wszystkim warzywa i owoce, które pojawiają się na straganach zgodnie z cyklem pór roku (ewenement, prawda?). Poza tym młodą wołowinę i jagnięcinę z Oikosa, wędliny od Gawora, sery podhalańskie od Stanisława Bobaka z Zębu, karpia zatorskiego, kasze i mąki z Ekorabu, soki tłoczone od Pawłowskich, soki z malin i aronii od Henryka Bienkiewicza, chleb z Zakwas, mąka, woda, kozie sery od Maćka z Kozich Frykasów, papryki i dynie od Darii z JeDynie oraz pierogi z malutkiej manufaktury Fantazje Pierogów, wędzonego pstrąga z hodowli Pstrąg Ojcowski, sernik królewski z Ryczowa, spytkowickiego karpia w zalewie octowej, prażonki polańskie, czy kiszkę zasmażaną z kapustą. Ostatnio pojawiły się wina z małopolskiej winnicy Garlicki Lamus i cydry rzemieślnicze Smykan z gospodarstwa Państwa Lorków. Regularnie na targu pojawia się eko-zapaleniec Brodataty z naręczem jadalnych chwastów ze swojego pola, żytnim chlebem i ekstremalnie pysznym pesto jarmużowym. Szykujecie już kosze na targową wyprawę?

Targ Pietruszkowy w sezonie wiosenno-letnim odbywa się na placu Niepodległości, przy przystanku tramwajowym Korona, a w zimie w podziemiach klubu sportowego Korona. Tutaj znajdziecie informacje odnośnie dostawców i dostępnych danego dnia produktów, a także mapki placu i podziemi oraz zdjęcia z gospodarstw, pól, sadów i grządek, z których pochodzą sprzedawane na Targu produkty, z kolei na stronie targpietruszkowy.pl zapoznacie się z wystawcami.

Animatorzy, kupcy, rolnicy i drobni producenci stworzyli tętniące gwarem place targowe, wpisane na stałe w krakowską tradycję i życie codzienne. Dzięki nim Kraków jest kolorowy i otwarty na innych. I smaczny!

Tekst: Kasia Pilitowska
Zdjęcia: archiwum NAC, Agnieszka Fiejka (Stary Kleparz i Nejedzeni Fest), dania kontra ania* (Targ Pietruszkowy)
Tekst ukazała się na blogu PURO Hotel

*Zdjęcia Targu Pietruszkowego pochodzą z bloga dania kontra ania którego autorka od ponad 5 lat pisze recenzje krakowskich restauracji, dzieli się smakowitymi wspomnieniami z podróży i relacjonuje ciekawe wydarzenia w Małopolsce.”