W Krakowie z końcem zeszłego roku gruchnęła wieść, że na Dolnych Młynów, w Fabryce Tytoni, powstaje zagłębie knajpiano-klubowe. Nie dość tego – szeptali rozgorączkowani krakusi – każdy, kto ma pomysł na coś ciekawego, a służącego rozrywce lub rozkoszom podniebienia, może zgłosić się do konkursu ogłoszonego przez niejakie Tytano. Ki diabeł? Niebawem zagadka się wyjaśniła, a było to tak.

Miejski Ekosystem Idei: rzeczywistość czy utopia?

Kilka miesięcy temu 15 tysięcy metrów kwadratowych dawnych Zakładów Przemysłu Tytoniowego przy ulicy Dolnych Młynów 10 wynajęła od hiszpańskich właścicieli Fundacja Tytano. Jej przedstawiciele zapowiadali rewitalizację zaniedbanych budynków i utworzenie w tym miejscu „Miejskiego Ekosystemu Idei” – projektu integrującego środowiska twórców start-upów, programistów, projektantów, architektów wnętrz, mikro-przedsiębiorców i artystów. Na ogłoszony przez fundację konkurs wpłynęło ponad 200 zgłoszeń od firm, które ubiegały się o możliwość założenia biznesu w tym miejscu. Wśród nich znalazło się około 20 restauracji, 15 concept stores, cztery kluby crossfit, 10 klubów muzycznych, 10 klubów fitness, około 30 show-roomów z designem, 10 teatrów, ścianki wspinaczkowe, sale prób muzycznych, warsztaty dla dzieci, biura, pracownie i wiele, wiele innych.

„Chodzi nam wyłącznie o to, by przestrzeń żyła. Po zamknięciu dawnej fabryki Miraculum na Zabłociu mnóstwo z działających tam inicjatyw będzie musiało szukać nowego miejsca albo przenieść się do innych miast. A już teraz w Krakowie dzieje się tak wiele, że potrzeba na to naprawdę sporej powierzchni. Dawna Cygar-Fabryka* nadaje się do tego doskonale” – mówiła w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Anna Maria Kwiatek, współzałożycielka fundacji.

I stało się. Jak śpiewał DJ BoBo – „Let the dream come true”! Od końca czerwca na Dolnych Młynów rozpoczęły działalność pierwsze lokale gastronomiczne. Scenę rozrywkową i restauracyjną zasiliły nowe miejsca: knajpa w amerykańskim stylu, tap bar z piwami rzemieślniczymi, lokal z autorskimi koktajlami alkoholowymi, trzy restauracje, w tym licząca 100 miejsc siedzących knajpka wegetariańska, Forum Designu, nocny klub i kino letnie. Co jeszcze się będzie działo? W rozmowie z PR menadżerką Tytano Magdą Jabłońską, odkrywamy kolejne tajemnice.

 

https://youtu.be/ott4j2DCqUU

 

Quo vadis Tytano?

Umawiam się z Magdą w największej – i najładniejszej! – restauracji wegetariańskiej w Krakowie – Veganic. Lokalizacja: oczywiście Dolnych Młynów. Jest leniwe wakacyjne przedpołudnie, a tu już ruch. W czym tkwi źródło Tatynicznego sukcesu, zastanawiamy się, popijając – a jakże! – pietruszkowe smoothie.
PURO: Jak to się zaczęło?

MJ: Pomysł kiełkował w głowie Ani Marii Kwiatek i Łukasza Kumeckiego od dawna. Łukasz nałogowo eksplorował dawny teren nieczynnej już dziś Fabryki Tytoniów i zauroczony jej potencjałem zaproponował Ani, właścicielce marki i sklepu z polskim dizajnem Idea Fix, organizatorce wielu eventów kulturalnych w Krakowie, współpracę. Założyli Fundację Tytano, której celem było stworzenie „Miejskiego Ekosystemu Idei” – projektu integrującego twórcze środowiska w stylu madryckiej La Tabacalera czy choćby łódzkiej Manufaktury.
Tytano ogłosiło konkurs pomysłów na to miejsce.

Który wywołał niezwykłe poruszenie w Krakowie! Było tylu chętnych, że kilkakrotnie przesuwaliśmy datę jego rozwiązania. Nad każdym projektem długo debatowaliśmy, bo nie chcieliśmy, aby to miejsce przypominało po prostu skupisko knajp. Naszą ideą było zbudowanie miasta w mieście, z całą jego różnorodnością, a co za tym idzie, zaspokojenie różnych potrzeb jego mieszkańców i licznych odwiedzających.

A co to były za pomysły?

Klub bilardowy, strzelnica, ściana wspinaczkowa, kino, teatr. Wiele z tych pomysłów jest w trakcie realizacji. Trwa to długo, bo w budynki trzeba zainwestować dużo pieniędzy, czasu i pracy. Od lat stoją puste i ich stan wymaga gruntownego remontu.

Czy wybraliście jakąś inicjatywę, obok czysto komercyjnych biznesów, związaną z kulturą?

Oczywiście! Mamy pracownię fotograficzną, filmową. I zdradzę, że już niedługo otworzy się tu filia bardzo lubianego przez krakusów kina studyjnego. Powstaje też miejsce, gdzie galeria sztuki i księgarnia będzie połączona z kawiarnią. Działa Metka, która promuje wyłącznie polskich projektantów mody. Mamy też Forum Mody i Forum Designu. To ostatnie skupia najlepsze marki z całego świata, a wnętrze ich sklepu jest po prostu piękne.

Wszystko tu jest piękne! Czy macie jedną osobę, która czuwa nad wyglądem powstających miejsc?

Mogę powiedzieć jedynie, że straciliśmy nad tym panowanie. Jak jedno miejsce się otwiera, to następne chce być jeszcze ładniejsze, lepiej urządzone, wyjątkowe. Narodziła się w Tytano konkurencja w „byciu ładnym”. Jak oglądamy zdjęcia sprzed remontu, to nie możemy uwierzyć w to, jak daleko zaszły zmiany.
Jak długo zagościcie na Dolnych Młynów?

Umowę podpisaliśmy do 2020 roku. Mamy jednak nadzieję na jej przedłużenie, mamy plany zagospodarowania tego miejsca na dłużej. Takich miejsc jak w Tytano w Krakowie nie ma…
A co będzie w zimie? Teraz życie towarzyskie kwitnie w ogródkach, jest tu nawet basenik dla dzieci, oranżeria, plac zabaw i boisko do koszykówki.

Życie przeniesie się do wnętrz. Mamy już zaplanowany bogaty plan imprez, koncertów, wydarzeń kulturalnych, pokazów mody, prelekcji, wernisaży. Przyjadą muzyczne gwiazdy dużego formatu. Pojawią się też sporty zimowe.
Czyżby lodowisko?!

To jeszcze tajemnica.
Zdarza się, że ktoś wchodzi ot tak, z ulicy i chce np. zrobić happening?

Tak, zdarzyło się, że przyszedł tu pewnego dnia muzyk z harfą. Chciał po prostu u nas grać cały dzień. Było to niezwykłe przeżycie dla nas wszystkich, tak bliskie obcowanie z tym niezwykłym instrumentem i muzyką.
Co chcielibyście tu jeszcze mieć, czego wam brakuje?

Więcej pracowni artystycznych, instytucji non profit, pracowni projektantów, twórców z każdej dziedziny sztuki. Oni tworzą klimat takich miejsc, stając się niejako ich mieszkańcami. Myślimy też nad miejscem dla co-workingu działającego 24 godziny na dobę, gdzie każdy będzie mógł wynająć sobie przestrzeń do pracy. Brakuje też nam kwiaciarni. Takiej z prawdziwego zdarzenia, z niebanalnymi rodzajami kwiatów, kompozycjami. Może nawet mogłaby być to mała giełda kwiatów?
Motto przewodnie Tytano?

System idei, miasto w mieście, inkubator przedsiębiorczości. Te trzy hasła oddają charakter tego miejsca i jego przyszłości.

Tekst: Kasia Pilitowska
Zdjęcia: Tytano, Veganic, archiwum NAC
Tekst ukazał się na blogu PURO Hotel

*Cygar-Fabryka, historia krakowskiej machorki

Trudno dziś sobie wyobrazić, że zakłady tytoniowe przy Dolnych Młynów odegrały istotną rolę w rozwoju Krakowa . C.K. Fabryka Tytoniu (Kaiserliche Koenigliche Tabakfabrik) na początku XX w. była największym zakładem produkcyjnym w Krakowie, zatrudniający około tysiąca osób, w tym ok. 900 kobiet i dziewcząt. Dla mizernie uprzemysłowionego Krakowa była to astronomiczna liczba. Zakład uruchomiono w 1871 roku za prezydentury Józefa Dietla, w ramach jego ambitnego programu ożywienia przemysłu i przełamania gospodarczej stagnacji Krakowa. Jeśli dawać wiarę miejskim legendom, w fabryce pracowała też znana z krakowskich wodewili „królowa przedmieścia”, czyli Mańka z Czarnej Wsi. Na początku Cygar-Fabryka zlokalizowana była w tzw. młynach królewskich, dopiero w 1880 roku podjęto decyzję o budowie w pobliżu nowego budynku fabrycznego. Wszystko w fabryce było zorganizowane wedle szczegółowych przepisów obowiązujących w Cesarsko-Królewskim Monopolu Tytoniowym, kierowanym przez zarząd, na czele którego stał sam cesarz. Specjaliści i dyrektorzy wdziewali obowiązkowo mundury, mieli też prawo do noszenia szabli. Wedle wytycznych cesarza tytoń musiał fermentować co najmniej 2 lata, zanim go zużyto do produkcji. „Cygarfabryka” produkowała cygara, papierosy, różne rodzaje tytoniu oraz prymkę. W budynku położonym tuż przy ulicy znajdowała się fabryka papieru do papierosów. Po drugiej stronie zakładu był magazyn gotowych wyrobów. Atmosferę miejsca trafnie uchwycił Kornel Filipowicz w swojej książce „Ulica Gołębia” z 1955 r.

„Okolica była przyjemna, ruchliwa: pobliska wytwórnia papierosów, zwana przez krakowian „cygarfabryką”, rozsiewała wokół duszny aromat tytoniu i co tydzień, w sobotę, ożywiała okoliczne szynki i sklepiki. W dzień wypłaty, na długo przed otwarciem szerokiej, warownej, podobnej do wrót więzienia bramy fabryki, wystawały już na chodnikach matki z dziećmi, prostytutki, wierzyciele i handlarze sznurowadeł, lusterek i prezerwatyw, sklepikarze i dziewczęta pragnące pójść do kina, a potem na spacer – wszyscy czekali, aż syrena oznajmi koniec pracy, a z bramy zaczną wychodzić ludzie z pieniędzmi w kieszeniach” .

W 1958 roku fabryka rozpoczęła działalność jako Zakłady Przemysłu Tytoniowego w Krakowie. Ciekawostką jest, że ZPTK produkowały „amerykańskie” papierosy. W 1973 r. zakłady podpisały z Philip Morris International umowę licencyjną na produkcję papierosów marki Marlboro. Obiekt został wkrótce sprzedany hiszpańskiej firmie Immobilaria Camins, która w niszczejących budynkach zaplanowała kompleks hotelowo-mieszkalny wart 150 mln zł. Jednakże Hiszpanię dotknął kryzys, więc właściciel póki co odłożył swoje plany na półkę. W budynkach przy Dolnych Młynów zapadła cisza do czasu, kiedy pojawiło się Tytano.

W Krakowie z końcem zeszłego roku gruchnęła wieść, że na Dolnych Młynów, w Fabryce Tytoni, powstaje zagłębie knajpiano-klubowe. Nie dość tego – szeptali rozgorączkowani krakusi – każdy, kto ma pomysł na coś ciekawego, a służącego rozrywce lub rozkoszom podniebienia, może zgłosić się do konkursu ogłoszonego przez niejakie Tytano. Ki diabeł? Niebawem zagadka się wyjaśniła, a było to tak.

Miejski Ekosystem Idei: rzeczywistość czy utopia?

Kilka miesięcy temu 15 tysięcy metrów kwadratowych dawnych Zakładów Przemysłu Tytoniowego przy ulicy Dolnych Młynów 10 wynajęła od hiszpańskich właścicieli Fundacja Tytano. Jej przedstawiciele zapowiadali rewitalizację zaniedbanych budynków i utworzenie w tym miejscu „Miejskiego Ekosystemu Idei” – projektu integrującego środowiska twórców start-upów, programistów, projektantów, architektów wnętrz, mikro-przedsiębiorców i artystów. Na ogłoszony przez fundację konkurs wpłynęło ponad 200 zgłoszeń od firm, które ubiegały się o możliwość założenia biznesu w tym miejscu. Wśród nich znalazło się około 20 restauracji, 15 concept stores, cztery kluby crossfit, 10 klubów muzycznych, 10 klubów fitness, około 30 show-roomów z designem, 10 teatrów, ścianki wspinaczkowe, sale prób muzycznych, warsztaty dla dzieci, biura, pracownie i wiele, wiele innych.

„Chodzi nam wyłącznie o to, by przestrzeń żyła. Po zamknięciu dawnej fabryki Miraculum na Zabłociu mnóstwo z działających tam inicjatyw będzie musiało szukać nowego miejsca albo przenieść się do innych miast. A już teraz w Krakowie dzieje się tak wiele, że potrzeba na to naprawdę sporej powierzchni. Dawna Cygar-Fabryka* nadaje się do tego doskonale” – mówiła w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Anna Maria Kwiatek, współzałożycielka fundacji.

I stało się. Jak śpiewał DJ BoBo – „Let the dream come true”! Od końca czerwca na Dolnych Młynów rozpoczęły działalność pierwsze lokale gastronomiczne. Scenę rozrywkową i restauracyjną zasiliły nowe miejsca: knajpa w amerykańskim stylu, tap bar z piwami rzemieślniczymi, lokal z autorskimi koktajlami alkoholowymi, trzy restauracje, w tym licząca 100 miejsc siedzących knajpka wegetariańska, Forum Designu, nocny klub i kino letnie. Co jeszcze się będzie działo? W rozmowie z PR menadżerką Tytano Magdą Jabłońską, odkrywamy kolejne tajemnice.

 

https://youtu.be/ott4j2DCqUU

 

Quo vadis Tytano?

Umawiam się z Magdą w największej – i najładniejszej! – restauracji wegetariańskiej w Krakowie – Veganic. Lokalizacja: oczywiście Dolnych Młynów. Jest leniwe wakacyjne przedpołudnie, a tu już ruch. W czym tkwi źródło Tatynicznego sukcesu, zastanawiamy się, popijając – a jakże! – pietruszkowe smoothie.
PURO: Jak to się zaczęło?

MJ: Pomysł kiełkował w głowie Ani Marii Kwiatek i Łukasza Kumeckiego od dawna. Łukasz nałogowo eksplorował dawny teren nieczynnej już dziś Fabryki Tytoniów i zauroczony jej potencjałem zaproponował Ani, właścicielce marki i sklepu z polskim dizajnem Idea Fix, organizatorce wielu eventów kulturalnych w Krakowie, współpracę. Założyli Fundację Tytano, której celem było stworzenie „Miejskiego Ekosystemu Idei” – projektu integrującego twórcze środowiska w stylu madryckiej La Tabacalera czy choćby łódzkiej Manufaktury.
Tytano ogłosiło konkurs pomysłów na to miejsce.

Który wywołał niezwykłe poruszenie w Krakowie! Było tylu chętnych, że kilkakrotnie przesuwaliśmy datę jego rozwiązania. Nad każdym projektem długo debatowaliśmy, bo nie chcieliśmy, aby to miejsce przypominało po prostu skupisko knajp. Naszą ideą było zbudowanie miasta w mieście, z całą jego różnorodnością, a co za tym idzie, zaspokojenie różnych potrzeb jego mieszkańców i licznych odwiedzających.

A co to były za pomysły?

Klub bilardowy, strzelnica, ściana wspinaczkowa, kino, teatr. Wiele z tych pomysłów jest w trakcie realizacji. Trwa to długo, bo w budynki trzeba zainwestować dużo pieniędzy, czasu i pracy. Od lat stoją puste i ich stan wymaga gruntownego remontu.

Czy wybraliście jakąś inicjatywę, obok czysto komercyjnych biznesów, związaną z kulturą?

Oczywiście! Mamy pracownię fotograficzną, filmową. I zdradzę, że już niedługo otworzy się tu filia bardzo lubianego przez krakusów kina studyjnego. Powstaje też miejsce, gdzie galeria sztuki i księgarnia będzie połączona z kawiarnią. Działa Metka, która promuje wyłącznie polskich projektantów mody. Mamy też Forum Mody i Forum Designu. To ostatnie skupia najlepsze marki z całego świata, a wnętrze ich sklepu jest po prostu piękne.

Wszystko tu jest piękne! Czy macie jedną osobę, która czuwa nad wyglądem powstających miejsc?

Mogę powiedzieć jedynie, że straciliśmy nad tym panowanie. Jak jedno miejsce się otwiera, to następne chce być jeszcze ładniejsze, lepiej urządzone, wyjątkowe. Narodziła się w Tytano konkurencja w „byciu ładnym”. Jak oglądamy zdjęcia sprzed remontu, to nie możemy uwierzyć w to, jak daleko zaszły zmiany.
Jak długo zagościcie na Dolnych Młynów?

Umowę podpisaliśmy do 2020 roku. Mamy jednak nadzieję na jej przedłużenie, mamy plany zagospodarowania tego miejsca na dłużej. Takich miejsc jak w Tytano w Krakowie nie ma…
A co będzie w zimie? Teraz życie towarzyskie kwitnie w ogródkach, jest tu nawet basenik dla dzieci, oranżeria, plac zabaw i boisko do koszykówki.

Życie przeniesie się do wnętrz. Mamy już zaplanowany bogaty plan imprez, koncertów, wydarzeń kulturalnych, pokazów mody, prelekcji, wernisaży. Przyjadą muzyczne gwiazdy dużego formatu. Pojawią się też sporty zimowe.
Czyżby lodowisko?!

To jeszcze tajemnica.
Zdarza się, że ktoś wchodzi ot tak, z ulicy i chce np. zrobić happening?

Tak, zdarzyło się, że przyszedł tu pewnego dnia muzyk z harfą. Chciał po prostu u nas grać cały dzień. Było to niezwykłe przeżycie dla nas wszystkich, tak bliskie obcowanie z tym niezwykłym instrumentem i muzyką.
Co chcielibyście tu jeszcze mieć, czego wam brakuje?

Więcej pracowni artystycznych, instytucji non profit, pracowni projektantów, twórców z każdej dziedziny sztuki. Oni tworzą klimat takich miejsc, stając się niejako ich mieszkańcami. Myślimy też nad miejscem dla co-workingu działającego 24 godziny na dobę, gdzie każdy będzie mógł wynająć sobie przestrzeń do pracy. Brakuje też nam kwiaciarni. Takiej z prawdziwego zdarzenia, z niebanalnymi rodzajami kwiatów, kompozycjami. Może nawet mogłaby być to mała giełda kwiatów?
Motto przewodnie Tytano?

System idei, miasto w mieście, inkubator przedsiębiorczości. Te trzy hasła oddają charakter tego miejsca i jego przyszłości.

Tekst: Kasia Pilitowska
Zdjęcia: Tytano, Veganic, archiwum NAC
Tekst ukazał się na blogu PURO Hotel

*Cygar-Fabryka, historia krakowskiej machorki

Trudno dziś sobie wyobrazić, że zakłady tytoniowe przy Dolnych Młynów odegrały istotną rolę w rozwoju Krakowa . C.K. Fabryka Tytoniu (Kaiserliche Koenigliche Tabakfabrik) na początku XX w. była największym zakładem produkcyjnym w Krakowie, zatrudniający około tysiąca osób, w tym ok. 900 kobiet i dziewcząt. Dla mizernie uprzemysłowionego Krakowa była to astronomiczna liczba. Zakład uruchomiono w 1871 roku za prezydentury Józefa Dietla, w ramach jego ambitnego programu ożywienia przemysłu i przełamania gospodarczej stagnacji Krakowa. Jeśli dawać wiarę miejskim legendom, w fabryce pracowała też znana z krakowskich wodewili „królowa przedmieścia”, czyli Mańka z Czarnej Wsi. Na początku Cygar-Fabryka zlokalizowana była w tzw. młynach królewskich, dopiero w 1880 roku podjęto decyzję o budowie w pobliżu nowego budynku fabrycznego. Wszystko w fabryce było zorganizowane wedle szczegółowych przepisów obowiązujących w Cesarsko-Królewskim Monopolu Tytoniowym, kierowanym przez zarząd, na czele którego stał sam cesarz. Specjaliści i dyrektorzy wdziewali obowiązkowo mundury, mieli też prawo do noszenia szabli. Wedle wytycznych cesarza tytoń musiał fermentować co najmniej 2 lata, zanim go zużyto do produkcji. „Cygarfabryka” produkowała cygara, papierosy, różne rodzaje tytoniu oraz prymkę. W budynku położonym tuż przy ulicy znajdowała się fabryka papieru do papierosów. Po drugiej stronie zakładu był magazyn gotowych wyrobów. Atmosferę miejsca trafnie uchwycił Kornel Filipowicz w swojej książce „Ulica Gołębia” z 1955 r.

„Okolica była przyjemna, ruchliwa: pobliska wytwórnia papierosów, zwana przez krakowian „cygarfabryką”, rozsiewała wokół duszny aromat tytoniu i co tydzień, w sobotę, ożywiała okoliczne szynki i sklepiki. W dzień wypłaty, na długo przed otwarciem szerokiej, warownej, podobnej do wrót więzienia bramy fabryki, wystawały już na chodnikach matki z dziećmi, prostytutki, wierzyciele i handlarze sznurowadeł, lusterek i prezerwatyw, sklepikarze i dziewczęta pragnące pójść do kina, a potem na spacer – wszyscy czekali, aż syrena oznajmi koniec pracy, a z bramy zaczną wychodzić ludzie z pieniędzmi w kieszeniach” .

W 1958 roku fabryka rozpoczęła działalność jako Zakłady Przemysłu Tytoniowego w Krakowie. Ciekawostką jest, że ZPTK produkowały „amerykańskie” papierosy. W 1973 r. zakłady podpisały z Philip Morris International umowę licencyjną na produkcję papierosów marki Marlboro. Obiekt został wkrótce sprzedany hiszpańskiej firmie Immobilaria Camins, która w niszczejących budynkach zaplanowała kompleks hotelowo-mieszkalny wart 150 mln zł. Jednakże Hiszpanię dotknął kryzys, więc właściciel póki co odłożył swoje plany na półkę. W budynkach przy Dolnych Młynów zapadła cisza do czasu, kiedy pojawiło się Tytano.