Zakupy. Konieczność, czasem niezbyt lubiana. Co mnie nie dziwi, jeżeli oznacza półtoragodzinny spacer po klimatyzowanej hali hipermarketu, zwieńczony staniem w kilkunastoosobowej kolejce.

Co zrobić, żeby zakupy były przyjemne? Iść na plac (nie zapominajmy, że jesteśmy w Krakowie). Zakładam, że zakupy robicie głównie w sobotę. Wybierzcie się więc na najbliższy sobie targ i postawcie się w roli turystów. Przejrzyjcie powoli stragany, porozmawiajcie ze sprzedawcami, posłuchajcie rozmów kupujących (dzięki takiemu „nasłuchowi” dowiedziałam się, że w jednej z budek na Placu na Stawach sprzedawane są świetne śledzie z żurawiną). Bez nerwów, koszmarnej muzyki wybieranej przez ekspertów od sprzedaży, ciągłych zmian ustawień na półkach. Zamiast zimnego światła świetlówek ta sama uśmiechnięta twarz pani Marysi, która na wasz widok wyciąga spod stołu wiecheć szpinaku. Zmiana skali i podejścia. Albo się wam spodoba, albo nie. Spróbować warto.

Poranek na „Pietruszce”

Jeżeli szukacie produktów ekologicznych mam dla was złą wiadomość: musicie wstać wcześnie. Targ Pietruszkowy na Pl. Niepodległości (w sezonie) i w podziemiach Korony zaczyna się o 8 rano. Jeżeli zaśpicie, czekać będą na was nędzne resztki (chyba, że zamówicie produkty wcześniej u dostawców). W sezonie poranku stragany są bajecznie kolorowe: zrywane chwilę wcześniej zioła, owoce i warzywa prosto z pola uwodzą kolorami i zapachem. Ich smak szczęśliwcom, którzy mieli okazję spędzać w dzieciństwie wakacje na wsi, przypomni szczenięce lata. Kupicie tu bakłażany i papryki i dynie w przeróżnych odmianach, obłędnego wędzonego pstrąga z Ojcowa, wędliny i mięso z certyfikatem ekologicznym, tłoczone soki, oleje, domowe przetwory, pasztety i pyszne pierogi. O tym kto będzie w daną sobotę, dowiecie się z świetnie prowadzonego profilu na Facebooku. W środowe popołudnia odbywa się mniejsza wersja „Pietruszki”.

 

Niespieszne zakupy na Starym Kleparzu

Zaczynający soboty niespiesznie powinni wybrać Stary Kleparz. W ten dzień wybór towarów jest zazwyczaj większy niż w inne dni tygodnia, ale w przypadku niektórych budek i straganów wciąż wskazany jest pośpiech bądź wcześniejsze zamówieni (np. w przypadku najlepszej budki z mięsem: Gugulskiego). Kilka odwiedzin i będziecie wiedzieć gdzie można kupić najlepsze pomidory, a gdzie kierować się po sezonowe owoce. Każdy musi wydeptać sobie własną kleparską ścieżkę.

Dobrze jest też zaglądnąć do kleparskich budek. Do Kaboom wstąpcie na pokrzywową lemoniadę, kawę i kanapkę, a także oliwy i ciekawe przetwory (kiosk 33).

W Węgierskich Specjałach (54) lodówki wypełniają się w czwartki i wtedy właśnie macie największą szansę dostać salami z mangalicy, wspaniałą podwędzaną pasztetową, czy kapitalną mortadelę (m.in. cielęca, wołowa, z mangalicy, z papryką, czosnkową…). Do tego majerankowa kiełbaska na grilla (świetna także z piekarnika – po prostu upieczcie ją z gałązkami rozmarynu i rozgniecionymi lekko ząbkami czosnku) i chrzanowy majonez z tubki. Zerknijcie też na umieszczone na półkach przetwory, m.in. roślinne smarowidła z chilli (w tym czekoladowe) i sosy o różnym stopniu ostrości produkcji Chilli Smak, a także pyszne soki owocowe.

Z kolei do Che Bonta (32) Massimo przywozi produkty z północnych Włoch: szynki, salami, kapitalne sery. Wielbiciele mozzarelli powinni koniecznie spróbować burraty, której kremowe wnętrze w połączeniu sierpniowymi pomidorami, bazylią (świetne cięte zioła na wagę kupicie w budce 69) i dobrą oliwą przenosi do Włoch szybciej niż tanie linie lotnicze. Jeżeli marzy Wam się domowa pizza – nic prostszego: kupicie tu też gotowe ciasto.

 

Po zakupach na Starym Kleparzu wstąpcie koniecznie na naleśnikowe drugie śniadanie do Psa Pianisty. Wytrawne gryczane galettes, bądź obłędne naleśniki z solonym karmelem odpowiednio ustawią wam humor na resztę dnia. Alternatywą jest zajmujący sąsiedni lokal Oriental Spoon – knajpka serwująca ryż i warzywa na koreańską modłę i Mandu z wspaniałymi pierożkami na parze.

 

Poza placem

Wychodzimy z Kleparza po tureckie herbaty, nabiał, baklavę, chałwy, przetwory i przyprawy (Turecki Market Mahir, Rynek Kleparski 12), choć ostatnio częściej bywam w Dubai Food (Rynek Kleparski 4), gdzie kupić można świetną pitę, przyprawy na wagę i masę innych dóbr – ostatnio na przykład marynowane młode migdały.

Od jakiegoś czasu na kleparskich stołach można kupić sery z Holandii. Zignorujcie je i idźcie prosto do sklepu (Rynek Kleparski 12), wybór tam jest bez porównania i zgubnie dla portfela większy. Jeżeli kochacie sery, odwiedźcie też nieodległy Le Rond (ul. Szlak 20), maleńki sklepik z fajnym wyborem pysznych francuskich serów. Po drodze wstąpcie na chwilę do cukierni Wyszukane Desery Braci Szewczenko (Rynek Kleparski 14) i zróbcie sobie słodki postój.

Wielbiciele kuchni greckiej powinni zatrzymać się na Długiej 29, gdzie otworzył się drugi sklep Athina (pierwszy, większy, znajduje się przy skrzyżowaniu ulic Krakowskiej i św. Katarzyny). Moja przyjaciółka kocha tamtejszą retsinę, ja szukam ziół (polecam napar z gojnika, czyli Sideritis scardica), bakalii i przetworów (są pięknie opakowane, więc będą znakomitym prezentem).

Po grecką oliwę i oliwki udajcie się do Greckich Przysmaków (ul. Krakowska 31) – są świetne! Skoro już jesteście na Krakowskiej, wstąpcie do sklepu Dary Natury (nr 21), gdzie można przebierać w produktach ekologicznych, ale też ingrediencjach niezbędnych do przygotowania potraw z oddalonych zakątków świata (jeżeli macie inklinacje do Dalekiego Wschodu – odwiedźcie koniecznie Azjatycki sklep spożywczy u Quina, Galeria King Square, ul. Powstańców Wielkopolskich 18). Te ostatnie znajdziecie też w Kuchniach Świata w Galerii Krakowskiej, które zmieniły lokalizację (są w tej samej alejce, ale po jej przeciwnej stronie).

 

Winne zakupy

Po wina najlepiej pojechać na Zabłocie, na Lipową 6E i F, czyli do Winnacji i Krakó [nazwa jest od wzgórza, to nie błąd, skasuj proszę mój komentarz] Slow Wines. Znajdziecie tam wina z Gruzji i Armenii, Rumunii, Węgier, Bługarii i innych krajów oraz polskie cydry rzemieślnicze. Do tego mikro delikatesy z jedzeniem z tamtych rejonów, gdzie znajdziecie adżiki, sosy tkhemali, lutenice, ajwar, pindżur, bułgarskie bakłażany i papryki. Przy okazji wstąpcie do Pochlebstwa po wspaniałe pieczywo (ul. Romanowicza 5). To moim zdaniem obok chleba z Zaczynu (dostępnego m.in. w Zupitto przy ul. Madalińskiego i Gama Eco przy ul. Dąbskiej 18D w każdy poniedziałek, środę i piątek) najlepsze pieczywo w Krakowie.

Wróćmy jednak do wina. Ciekawą jego ofertę ma jeszcze Magazyn Wina (poziom -1 hotelu Forum przy ul. Konopnickiej 28), Naturaliści (adres – Nowa 0, a przynajmniej tak twierdzi prowadzący sklep Joseph, którego możecie wypytać o to dlaczego warto spróbować win naturalnych; nie obawiajcie się, nie pobłądzicie), Barawino (ul. Mostowa 1) i sklep z winem przy restauracji Vintage (Rynek Główny 45). W tym ostatnim kupicie też świetne octy balsamiczne – odrobina tego 20-beczkowego wyniesie banalne lody waniliowe na zupełnie inny poziom.

Na koniec listy sklep, w którym znajdziecie najlepsze prezenty dla łasuchów. Mowa o Klubczyku (ul. Mostowa 14). Na półkach: przetwory Cherry Tree, La Koguta, Natjun, Moya Matcha, Pizca del Mundo, Snob Pop (popcorn z solonym karmelem jest petardą!), produkowana od ziarna do tabliczki w Krakowie przez Jakuba Piątkowskiego czekolada i masła orzechowe od Zosi z Zaczynu (warte grzechu). Czyli przysmaki, które sprawią radość każdemu, kto lubi naprawdę dobrze zjeść.

 

Uwaga! Większość spośród miejsc, o których piszę, prowadzi profile na Facebooku. Dowiecie się z nich o nowych dostawach, ciekawych produktach, a często nietypowych godzinach otwarcia, bądź o tym, że sklep jest zamknięty, bo właściciel pojechał po dostawę albo… na wakacje. Szczególnie w przypadku Le Rond warto to sprawdzić. Inaczej obejdziecie się smakiem.

Magda Wójcik